Przewróciłem oczami z trudem powstrzymując złośliwy komentarz.
- Pytałem, czy wydaje ci się, że jedyne co mam do roboty to denerwować akurat ciebie? - powtórzyłem.
- A co? Niby nie? - odparła Sher.
- Pft! Mam sto razy ciekawsze rzeczy do roboty! Nawet pilnowanie Tadashiego jest bardziej interesujące!
- Nie przesadzaj - wadera przewróciła oczami. - Dashi jest dorosły...
Spojrzałem na nią błagalnie.
- Widziałaś jak się zachowuje.
- Zdecydowanie lepiej od ciebie.
- Znowu zaczynasz... - prychnąłem i otrzepałem się z wody.
- Że co?! JA zaczynam?
- Tak, ty. W pobliżu jakoś nie widzę innego denerwującego gremlina.
- Gremlina? A dopiero co wspomniałeś, że to ja zawsze zaczynam.
- No bo zaczęłaś. Ja tylko kończę - ruszyłem szlakiem w stronę Szafirowego Wodospadu. Ta rozmowa od początku nie miała sensu.
Nagle wpadłem na Tadashiego. Basior tylko zmierzył mnie morderczym wzrokiem, burknął ,,Przepraszam" i przepchnął się trącając mnie barkiem chociaż obok było mnóstwo miejsca. Pewnie poszedł do Sher. Jak on z nią wytrzymuje? Jeszcze tego brakuje, żeby mój rodzony brat zdziwaczał.
Sher? Brakus wenus ;-;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz