niedziela, 8 marca 2015

Od Chrisa ( CD. Sherany ) : Niby nie ,a jednak

Kiedy Sher poszła, Tadashi się zamyślił. Nie lubię siedzieć w ciszy więc powiedziałem mu, że również się przejdę, bo jest bardzo fajna pogoda. Wilk uśmiechnął się ale nadal był zamyślony. Odszedłem więc truchtem i obserwowałem okolicę nucąc piosenki, które śpiewałem szczeniakom w watasze. Czasem mi tych bachorów brakuje ale nie wróciłbym do domu. Nieeeeee...
Więc łażąc tak bez sensu i gwiżdżąc usłyszałem cichy głos. Wadery z pewnością, ale nie mogłem go zlokalizować. Rozejrzałem się więc i przyspieszyłem kroku. Gałązki trzaskały, ptaki uciekały a i pewnie niejedna zwierzyna łowna zwiała. Tak więc biegłem chwilę ale w końcu stwierdziłem, że musiałem się przesłyszeć. Choć było to dziwne, bo czułem zapach wilka i... Bum! Oberwałem gałęzią. Zrobiłem krok w bok, spojrzałem mętnym wzrokiem na otoczenie i mignęły mi szybkie niebieskie ślepia. Jednak to była tylko sekunda, później nie było nic.
***
Otworzyłem oczy. Nade mną było niebo. Było mi miękko. Nie, chyba by mnie do nieba nie wysłali, nie po tym co zrobiłem. Więc co? Jednak nie umarłem? A to dziwne, gałąź była porządna. Kurde... Czy na niebie są nosy? Nie, stop! To jeden nos! Nos wilka... który siedzi na drzewie.
- Żyjesz? - usłyszałem głos.
- Chyba tak... A co?
- Nic. Sprawdzam, czy cię nie zabiłam - powiedziała wadera. Tak, to była wadera i gapiła się na mnie siedząc na drzewie. Odpowiadała śmiesznie ale z poważną miną.
- Aha. No, to masz czyste sumienie. Rany, tylko... Jak ty uniosłaś taką gałąź? - Podniosłem się i usiadłem pyskiem do wadery. - Jesteś trochę... No, takiej gałęzi to raczej byś nie uniosła.
- No bo tego nie zrobiłam. Taka specjalna umiejętność - wyjaśniła wadera uśmiechając się.
- A... Tylko czemu? - zapytałem krzywiąc się i masując po łbie. Matko, ale oberwałem.
- No... bo biegłeś tak głośno, myślałam że to stado leci i chciałam się jakoś zabezpieczyć.
- Sugerujesz że jestem gruby? - zapytałem ze śmiechem. Oj, muszę trochę zrzucić.

  Katniss?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz