niedziela, 1 marca 2015

Nowy basior - Ren



Imię: Ren
Płeć: basior
Wiek: 3 lata
Partner: Cóż… ciężko powiedzieć, że „szuka partnerki”, gdyż nie jest nachalnym samcem. Nie miałby nic przeciwko związaniu się z jakąś waderą, ale jeśli żadnej nie spotka, nie będzie szukał jej na siłę. Nie jest wilkiem wybrednym, ale ma jeden warunek. Jeśli w przyszłości miałby się z kimś związać, to tylko z waderą, którą jego siostra będzie darzyć zaufaniem. I z wzajemnością.
Rodzina: młodsza siostra- Dera
Mieli kiedyś rodziców, ale… to już przeszłość
Stanowisko: Dowódca łowów
Wykształcenie: walka, magia, zna podstawy leczenia
Charakter: Jedno jest pewne, chociaż Ren woli mieć wśród wilków więcej przyjaciół, niż wrogów, to nigdy nie potrafił się zaprzyjaźnić. To znaczy… od czasów kiedy wraz z siostrą uciekli od rodziny. Stał się wtedy bardziej powściągliwy, zdystansowany i ostrożny. Nie mógł liczyć na niczyją pomoc, z wyjątkiem siostry Dery, której zawsze ufał (chociaż była o rok młodsza, a kiedy uciekli, była zaledwie dzieckiem). Podczas samotnej wędrówki nauczył się troszczyć o siostrę, która jest dla niego całym światem. Jednak on sam nigdy nie nazwałby siebie opiekuńczym wilkiem. Zawsze martwi się o rodzeństwo chociaż wie, jak młodą waderę tym irytuje. JEDNAK NIGDY NIE ROBIŁ ZA NIAŃKĘ!!! Nie zamierza się z nikim pieścić, ani przesadnie opiekować, bo nigdy nie miał do tego nerwów. Jego troski wyglądały inaczej, np. upierał się by stać dłużej na warcie, kiedy siostra była zmęczona.
Jednak, gdyby pominąć ten szczegół, nie należy do osób bardzo troskliwych, a do innych wilków podchodzi z dystansem, którego nauczyło go życie.
Często wygląda na osobę ponurą, spokojną, bądź skrytą, ale tak naprawdę nie zawsze jest taki. Po prostu potrafi ukrywać prawdziwe intencje, a emocje zawsze trzyma na wodzy (w odróżnieniu od agresywnej siostry). Jednak przy najbliższych potrafi się otworzyć, i ukazać „prawdziwego siebie”.
Kiedy dołączył do watahy, zdał sobie sprawę z tego, że nie może już patrzyć na wszystkich i wszystko spode łba. Zdaje sobie sprawę, z tego, że życie w takim społeczeństwie jak stado, wiąże się z wieloma obowiązkami i wie, że jest w stanie im podołać.
Ren zawsze był walecznym, odważnym i często nawet brutalnym wilkiem. Nigdy nie nazwałby siebie osobą honorową. Życie pokazało mu, że kiedy przychodzi walka, szacunek zawsze znika.
Historia: Urodziłem się… cóż, z pewnością nie była to wataha. Byłem wychowywany przez rodziców, jednak nie żyliśmy z innymi wilkami. Mieszkaliśmy w dość dużej jaskini, w odosobnieniu. Kiedy byłem szczeniakiem, mojej życie nie było takie złe. Rodzice opiekowali się mną, tata uczył polować, a mama opowiadała wspaniałe historie. Miałem nadzieję, że tak będzie już zawsze.
Ale się przeliczyłem.
To stało się kiedy miałem ponad rok. Matka, pod nieobecność ojca, sprowadziła do domu tego drugiego wilka. Szkoda tylko że zapomniała o mnie. Leżałem wtedy w rogu jaskini próbując zasnąć. Słyszałem i widziałem wszystko, chociaż z całego serca, wolałbym o tym zapomnieć.
Kiedy przyszedł ojciec, zaczął krzyczeć i przeklinać. Matka też.
Zaczęli się kłócić, a później oboje wybiegli z jaskini. Każde w inną stronę. O ile pamiętam, ojciec wrócił do domu późno w nocy. Upity.
A matka, przyszła dopiero za dnia, kiedy nie było taty. Przyszła z jakimś samcem, ale ten wyglądał inaczej niż basior z poprzedniej nocy. Miałem szczęście, że w porę udało mi się wyjść z jaskini i uciec do lasu.
Tak wyglądało moje życie przez kolejny rok. Do czasu aż urodziła się moja młodsza siostra- Daera. Miałem wtedy nadzieję, że rodzice przypomną sobie jak to kiedyś się kochali, i wrócą do życia jakie wiedli kiedyś. Chciałem aby Dera miałam normalne dzieciństwo, tak jak ja kiedyś miałem. Pragnąłem abyśmy znów byli szczęśliwą rodziną.
Ale równie dobrze mogłem prosi o gwiazdkę z nieba.
Sytuacja wyglądała tak, jak wcześniej. Ojciec wracał późno upity, a matka rano przyprowadzała do jaskini kochanka. Ja z kolei zabierałem młodszą siostrę do lasu i próbowałem nauczyć ją wszystkiego co przyda jej się w życiu. Polowania, mówienia, korzystania z mocy, orientowania się w terenie. To ja wychowywałem Derę! Ja! Chociaż miałem dopiero 2 lata!
Wszyscy żyliśmy w odosobnieniu. A kiedy ojciec przychodził do domu i zastawał matkę, lub na odwrót, oboje zaczynali się kłócić. Kłócić i przeklinać.
Zawsze już tak było. Musieliśmy wtedy szybko uciekać z siostrą, aby i nam nic się nie stało. Za każdym razem, kiedy mieliśmy nadzieję na lepsze życie, w efekcie było coraz gorzej.
Aż w końcu rodzice ze sobą nie wytrzymali.
Kiedy wracaliśmy z Derą z polowania, już na dworze słychać było przekleństwa rodziców. Nawet nie mam zamiaru ich cytować.
Pobiegliśmy z siostrą w stronę jaskini. Nie wiedzieliśmy co mamy robić, więc po prostu staliśmy przy wejściu i robiliśmy wszystko by nie rzucać się w oczy.
Przez jakiś czas nam się to udawało.
Do czasu aż ojciec, pod wpływem gniewu i w dużej mierze alkoholu, zabił naszą matkę.
„Ren! Ona…”- szepnęła do mnie Dera.
„Wiem.”- odparłem. Starałem się mówić jak najspokojniej, ale głos miałem załamany.
Później wszystko działo się szybko. Ojciec nas zauważył i zaatakował. Razem z Derą, rzuciliśmy się w jego stronę. Nie miałem pojęcia co robię. Nie myślałem czy to bezpieczne. Liczyło się tylko to, aby nie dać się zabić.
Do dziś pamiętam jak staliśmy z Derą nad ciałem ojca. Byliśmy cali w jego krwi. Obrzydliwej, lepkiej krwi, która zapewne cuchnęła alkoholem. A może ten odór unosił się od jego ciała?
Pamiętam jak biegliśmy z Derą, jak najdalej od miejsca, które powinniśmy nazywać „domem”. Nie było czasu, aby zetrzeć z siebie krew. Musieliśmy uciekać, od miejsca, w którym leżały ciała rodziców. Nic innego się nie liczyło.
Kiedy znaleźliśmy się wystarczająco daleko, okazało się, że to nie koniec naszych problemów. Nie… to był dopiero początek.
Właśnie wtedy rozpoczęła się samotna wędrówka, życie w odosobnieniu. I walka o przeżycie.
Dera miała wtedy nieco ponad rok. A już była świadkiem tylu okrucieństw. Nic dziwnego, że przez te wszystkie doświadczenia, tak bardzo się zmieniła.
Nasza wędrówka trwała kolejne 12 miesięcy. Podczas tego czasu, nauczyliśmy się tego, co było potrzebne do przeżycia. Jednak zapomnieliśmy o wielu rzeczach.
Ja przeżyłem znacznie mniejszą przemianę niż Dera. Nadal pamiętam jak to jest być dobrym, opiekuńczym, otwartym. Potrafię sobie wyobrazić to, że kiedyś się zakocham.
Ale Daera nie potrafi. To ona zmieniła się najbardziej. Na nią, te wszystkie złe wydarzenia, podziałały najgorzej. Stała się nieufna wobec innych, zamknięta w sobie, smutna, samotna i agresywna.
Tylko wobec mnie odnosi się chociaż trochę jak dawniej. Jednak nie jest to tamta Dera, jaką kiedyś znałem. Nie była to TAMTA siostra.
Kiedy miałem 3 lata (a Daera 2) znaleźliśmy watahę, która nas przyjęła. Oboje musimy nauczyć się, jak żyć w stadzie. Myślę, że sobie poradzę. Potrafię znów zaufać, chociaż czeka mnie jeszcze długa droga, do przywrócenia dawnego siebie. Ale martwię się co będzie z Derą. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś do mnie wróci, ta dawna ona.
Wadera, która była moją kochaną, dzielną, młodszą siostrą.
Będę na nią cierpliwie czekać…
Żywioł: śnieg, sen
Moce: -może wywołać zamieć śnieżną, lub sprawić aby spadł śnieg
-częściowo kontroluje sny pojedynczych wilków, ma na nie wpływ (jednak zmienia je nieświadomie. Nie chce tego robić, ale nie potrafi nad tym zapanować)
Właściciel: Annabeth

Inne zdjęcia :

Młody Ren z małą Derą

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz