czwartek, 26 marca 2015

Od Sherany ( CD. Katniss ) : Drobne poprawki

Chris proponuje polowanie co ja i Kat zgodnie przyjmujemy. Biegniemy więc i planujemy jak to zrobić a tym jej dachem. Padają pomysły dobre i gorsze, aż wreszcie uciszamy się bo wszyscy czujemy obecność naszej przyszłej ofiary. Otóż pada na samotnego jelenia. Jest duży ale chyba niedawno walczył albo uciekał, widać to po nim. Jest więc łatwą zdobyczą. Jedak jeśli chcemy to zrobić szybko to jest pewien sposób.
- Kat, Chris już to widział ale ty żebyś teraz wiedziała. Za chwilę ogłuszę nasze żarełko i twój dach więc się nie zbliżaj. Jak dam znak, wtedy możecie zaatakować - wyjaśniam. Katniss kiwa głową i nieruchomieje.
Wypuszczam opary i kiedy zwierzę jest maksymalnie zdezorientowane, moi towarzysze wkraczają do akcji. Powalają jelenia w kilka minut, a Kat go zabija. Wychodzę z krzaków i zaczynamy targanie zdobyczy na drzewo Katniss.
Jakiś czas później jesteśmy na miejscu. Trochę zmęczeni bo jeleń swoje waży ale zdeterminowani.
Chris ściąga skórę z ofiary a my porządkujemy trochę i przygotowujemy resztę. Po chwili dołączamy do basiora i pomagamy mu.
- Wiecie co? To zrobimy tak, że skórę z grzbietu damy na legowisko, a tą z brzucha będziesz miała na dach - proponuję.
- Mhm, też tak myślę - przytakuje Kat.
Uśmiecham się pod nosem i wracam do roboty. Chris zaczyna cicho gwizdać ale pod moim krytycznym spojrzeniem cichnie. NIENAWIDZĘ jak ktoś gwiżdże! Po prostu nie znoszę tego. Nucić, śpiewać, mruczeć - jasne, ale nie gwizdać!
Kiedy kończymy, robi się późno i musimy się sprężać. Tak więc Chris ponieważ ma skrzydła zajmuje się zatykaniem dachu, natomiast ja i Katniss bierzemy w obroty legowisko.
- Hej, a ty jak sie urządziłaś tam na górze? Nie przeszkadza ci to, że tam nie ma dachu i w ogóle? - pyta wadera.
- No cóż, mnie nie odstrasza deszcz, burza, śnieg, grad, upał i inne zjawiska. No, może oprócz tęczy. Wtedy się chowam, nienawidzę jej.
- Czemu?
- Nie wiem... Wolę deszcz i burzę. Raz nawet skakałam z wodospadu podczas burzy i było ciekawie ale woda wtedy trochę sie rzuca i walnęłam porządnie o skałę.
- Matko, serio? Nie bałaś się, że cię piorun walnie? W wodzie?
- W zasadzie... To trochę się tym przejmowałam ale później jakoś wszystko ze mnie zeszło i... Skoczyłam. Ale wracając do tematu... Dobrze mi tak, na otwartym terenie. Poza tym, między innymi o to chodzi. Żeby wszystko widzieć i się nie ograniczać. Nie lubię zamkniętych przestrzeni.
- Aha... No ale prywatność i te sprawy?
- Wiesz, jak będę tego potrzebować to sobie pójdę gdzieś indziej. - Wzruszam barkami. - Ale większość czasu lubię takie... otwarte przestrzenie. Lubię jak mnie ktoś odwiedza, czegoś ode mnie chce. W zasadzie to wtedy wiem, ze ktoś mnie potrzebuje. Lubię być zajęta, rozwiązywać problemy innych... - Nie kończę. Dokończenie tego zdania brzmiałoby: "... bo wtedy nie myślę o swoich". Ale kończę je tylko w głowie. Nikt nie musi o tym wiedzieć. Uśmiecham się wrednie żeby zakryć zamyślenie.
- Co cię tak śmieszy? - pyta Katniss.
- Nic w zasadzie, po prostu pomyślałam o tym, że śmiesznie by było jakbym miała mieszkać w takim czymś. - Ogarniam mieszkanko drzewne Katniss dziwnym ruchem łapy.
- Czemu?
- No bo ja... Myślę, że drzewo by mnie znienawidziło.
- Bo? - ponagla mnie wadera z zaciekawieniem.
- Bo nie jestem... No ja nie zbyt... Po prostu mogłoby tu być dziwnie i... niekoniecznie dobrze dla drzewa. Mam swoje... pomysły.
- Okey, chyba rozumiem. - Wadera uśmiecha się i otrzepuje łapy w tym samym momencie co ja. Skończyłyśmy.
- No, to koniec. Dzięki Sher, na prawdę. Bez was chyba nie dałabym rady - mówi z uśmiechem Katniss i rozgląda się po mieszkaniu. Po chwili także Chris do nas zlatuje.
- Spoko. Było fajnie, coś innego niż ta codzienna monotonność - orzeka Chris.
- Mhm, zgadzam się - dodaję.
- Tak? No to super - dziękuje Kat jeszcze raz a potem ja i Chris wychodzimy. Przez chwilę trwa cisza.
- Pffffffffffft! - prycha nagle Chris.
- Co? - Marszczę brwi i nos.
- Masz tutaj pełno kawałków futra jelenia, ot co wariatko! - śmieje się Pan Kolorowa Grzywka.
- Ha, ha. No co ty nie powiesz? Ty też. - Idziemy jeszcze chwilę a potem zasypiamy pod jakimś drzewem po godzinach śmiechu i gadania.

Ktoś? Może ty Katniss?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz