niedziela, 15 marca 2015

Od Chrisa CD. Katniss : Nie taki diabeł straszny

Ruszyliśmy raczej truchtem. Trawa była wysoka i kiwała się na boki, gdy wiał wiatr. Trochę łaskotała ale dało się wytrzymać. Trochę tylko się psuła pogoda bo zbierały się burzowe chmury. Zastanawiałem się czy będzie padać. Jeśli tak, świetnie. Deszcz to jest jedna z tych kilku rzeczy które z niewiadomych powodów dają mi radość. Mniejsza.
- Czyli, że Sher też ma swoje osobne miejsce? - przerwała ciszę Kat. A no tak. W sumie, nie słyszałem jej. Chodzi bardzo cicho. Niby ja też potrafię ale nie aż tak.
- No tak. Na szczycie wodospadu. W zasadzie nie wiem dlaczego ale nie moja sprawa. Z resztą, ona w ogóle jest dziwna, więc wiesz. Taka trochę walnięta, no wiesz. - Pokręciłem łapą przy głowie na znak, że Sher to wariatka. Katniss roześmiała się i szliśmy dalej.
- No ale da się z nią gadać? - zapytała wadera.
- Tak jasne, o ile nie jesteś Azazelem - prychnąłem.
- Ha, a to czemu?
- W zasadzie nie wiem. On... hm, nie, wolę nie mówić tego, czego nie jestem pewny. Jak chcesz, to ją zapytaj. Wyczuwam jej zapach. Jest niedaleko.
- Mhm. To coś poważnego?
- Chyba tak. Ale tak jak mówię, spytaj. Nie powinna chcieć cię zabić. Z nowymi raczej tak nie robi. No, jak wspomniałem, jest wyjątek. Ale należysz do watahy. Nic nie zrobi dopóki nie staniesz jej porządnie na odcisk. - Schyliłem się pod gałęzią i zrobiłem kilka kroków. Wyjrzałem zza drzewa i, tak jak się spodziewałem, zobaczyłem Chochlika śpiącego pod drzewem kilka metrów dalej. Wskazałem łapą waderę mojej towarzyszce. Zdziwiła się trochę. No, powiedziałem Kat o umiejętnościach Sher więc może wywnioskowała, że wadera śmierci będzie trochę... Sam nie wiem, straszniejsza. W każdym razie po kilku sekundach Katniss się otrzepała i podeszliśmy do śpiącej Sher.
- Heja śpiochu. Wstawaj, chcę ci kogoś przedstawić. - Wiedziałem, że mnie słyszy. Zauważyłem u niej taki jeden ruch, wykonuje go zawsze, gdy się budzi. Nie wiem, czy to kontroluje.
- Czego chcesz? - zapytała sennie.
- Już mówiłem. Chcę ci kogoś przedstawić.
- Oj matko, dobra. Już wstaję. - Wadera podniosła się powoli, czemu towarzyszyło kilka trzasków jej kości, ale to normalka.
- To jest Katniss. Katniss, to jest Sher.
- Hej. - Kat uśmiechnęła się szeroko.
- Hejo, kapitanie. Jestem Sher - nie dotykaj mnie bo zginiesz, i raczej mnie nie wkurzaj bo może się to źle skończyć - wymamrotała Sher z szelmowskim uśmiechem na pysku. Na szczęście, że ten uśmiech był bo Kat wyglądała na trochę speszoną. Jednak kiedy posłałem jej uśmiech i wywróciłem oczami na znak, że Sher tak zawsze, ona też się uśmiechnęła.
- Okey, kumam - powiedziała do Sher.
Odetchnąłem głęboko szczęśliwy że się zapoznały na miłych warunkach. Wolałbym żeby nie były sobie wrogie. Myślę, że obie są dla mnie ważne, mimo że Kat poznałem dopiero teraz. Jakoś tak czułem.
Wyłączyłem się na chwilę, więc kiedy usłyszałem, że rozmawiają o miejscu do spania uśmiechnąłem się ponownie i ruszyłem za nimi.

Katniss? Sher nie jest taka zła, co? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz