czwartek, 26 lutego 2015

od Sherany (CD. Azazela): Przełom?! Ta jasne.

Chlapiemy się jak szczeniaki. I to jest głupie, ale nie przeszkadza mi to. A to na serio jest dziwne. Spędzam z Azą czas o jakieś 60% za dużo ale... Jest śmiesznie. I głupio. I tak... dziwnie ale coś w tym jest, a ja sama nie wiem co.
- Dobra, dobra, poddaje się! - dyszy w końcu Aza, trzepiąc się bez sensu w wodzie. Jesteśmy już dalej od brzegu i zauważyłam, że stracił pewność siebie. On chyba nie umie pływać...
- Pffffffff, cienias - mówię ze złośliwym uśmiechem. 
Wychodzę z wody i otrzepuję się. Aza gramoli się powoli, bacznie obserwując wodę i mnie, czy aby na pewno nie chcemy go w jakiś sposób zabić. Przewracam oczami i jeszcze raz się otrzepuję. Zel w końcu wyłazi na brzeg i oczywiście, co robi? Staje tuż obok mnie i zanim zdążę się zorientować, co też ten szatan wyrabia, znów jestem mokra jak ten piach na dnie. Super. Znowu podnoszę grzywkę i piorunuję wzrokiem wilka. A on tylko leży na trawie w całkowitym spokoju i uśmiecha się dziwnie. Takiego uśmiechu u niego jeszcze nie widziałam. Jest dziwny, trochę tajemniczy i... Hjuuuuuuuuuuu, nad czym ja myślę?! Cholercia, ta woda byłą za ciepła, mózg mi się roztapia. 
Odwracam głowę i znów kładę się na trawie, tak jak wcześniej gdy tu przyszedł. Przez chwilę siedzimy w ciszy, choć we nie wszystko krzyczy bo wiem, że się na mnie gapi jak na wariata. Chyba nie rozumie, po co to robię. 
- Wiesz co? - przerywa ciszę. - Nie jesteś aż taką suką jak mi się wydawało.
- Tiaaaaaaa? Zdziwiłbyś się. Nie znasz mnie jeszcze na tyle, żeby to stwierdzić. Znamy się od... ilu? Czterech dni max. Skąd możesz to wiedzieć?
- Nie wiem. Tak uważam, a uważanie to innego niż to, kiedy jesteś czegoś pewna i...
- Dobra skończ. Ogarniam. - Zerkam na niego.
- To co? Zgoda? Starczy ci przekomarzania i kłótni? - wypala nagle. Prawie sie duszę powietrzem, którego przed chwilą tyle wciągnęłam do płuc. Rozszerzam oczy, przestaję chlapać wodę.
- Chyba sobie jaja robisz. Nie mam zamiaru, to nie zbyt kusząca propozycja. - Uśmiecham sie złośliwie.
- Kusząca... Hm, nie wiedziałem, że moje propozycje są kuszące. - On również się uśmiecha.
- Och, pacanie mówię właśnie, że nie są. Nie zrezygnuję z dopiekania ci i nie myśl sobie, że ten czas spędzony tutaj coś między nami zmienia. Wszystko jest jak zawsze, ja ciebie nienawidzę, ty nienawidzisz mnie i jest fajnie. - Wracam do pluskania wody. 
- ... ciebie?
- Co? - Ups, nie słuchałam go przez chwilę, wyłączyłam się, a on zadaje mi pytanie. - Nie słuchałam przez chwilę. Powtórzysz? Zamyśliłam się.
<Azazel?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz