Mój spokój nie trwa jednak długo, bo parę godzin później budzi mnie ciche pluskanie w wodzie tuż obok. Marszczę nos i zakrywam łapą pysk ale nic z tego. Nadal to słyszę. Wiem już, że nie zasnę więc poddaję się i otwieram oczy. Przez chwilę lustruję otoczenie ale nic nie zauważam.
- Czeeeeeeeeść - słyszę nagle. To nie jest głos, który znam. To jest głos... Wadera! Podskakuję szybko na łapy i odwracam się. Za mną stoi brązowo - biała wadera z brązową grzywką zakończoną żółtymi końcami. Uśmiecha się trochę złośliwie. Jest cała mokra i woda z jej futra skapuje na moje. Ale w tym momencie nic mnie to nie obchodzi.
- No hej! Och, matko kochana, dzięki! Jestem Sherany, ale mów mi Sher czy też Chochlik. A teraz, proszę, powiedz że się zgadzasz! - mówię szybko z szerokim uśmiechem.
- Em, no nie wiem. A o co chodzi? Jestem Mary.
- Och, no tak! A więc... Tutaj jest wataha i...
- Nie.
- Oj, weź. Jest fajnie. Znaczy będzie, jak dołączysz. Patrz - mówię. - Tam na dole są trzy basiory. Viento, czyli Alfa oraz Azazel i Tadashi, bracia. Aza jest głupi, Dashi jest ok. Chodzi o to, że jestem sama, w sensie mam dość facetów na jakiś czas. Wataha się dopiero rozrasta, więc pomyślałam że może jednak się dołączysz. Tym bardziej, że coś mi się wydaje, że mamy ze sobą trochę wspólnego. - Kończę złośliwym uśmiechem i siadam. Wadera rozgląda się trochę ze skrzywioną miną, przypatruje mi się a potem wyciąga łapę, na co ja odskakuję z bladym uśmiechem.
- Nie dotykaj mnie. Chyba, że chcesz zakończyć swój żywot - ostrzegam. Mary patrzy na mnie zaciekawiona.
- Co proszę? Zginę, jak cię dotknę? - dopytuje, chowając łapę.
- Mhm. Dlatego nigdy nie zbliżaj się zbytnio.
- Aaa... Ok. Em, mówisz że ty też nie lubisz jak ktoś jest zbyt blisko? Fakt, trochę wspólnego mamy. Ale zapytam jeszcze... Co jest twoim żywiołem? Bo szczerze mówiąc, zaciekawiłaś mnie trochę. A wiesz, mało rzeczy zwraca moją uwagę tak bardzo, bym się tym zajmowała.
- Ech, powiem ci, ale jak ty dołączysz. Nie mam w zwyczaju wyjawiać takich spraw wilkom z którymi nie będę mieć nic wspólnego.
Mary zdaje się nieco zaskoczona tym stwierdzeniem ale możliwe, że nie przywykła do tego, by jej odmawiać. No cóż, jak zostanie, to się zdziwi, chyba ,że się polubimy. Nie mówię o przyjaźni od razu, bo do tego to ja też się zbytnio nie nadaję, tym bardziej z waderami ale wydaje mi się, ze Mary nie jest taką stereotypową wilczycą. Dlatego też byłoby miło mieć ją "w drużynie".
Spoglądam na wodospad. Jest jeszcze ciemno przez co wygląda on mrocznie, ale woda wcale nie jest taka totalnie ciemna. Przez swój codzienny kolor teraz wydaje się bardziej świecić. Uśmiecham się pod nosem na myśl o tym, że gdyby nie Mary pewnie bym tego nie zauważyła. Kolejny powód, dla którego już ją lubię. Ale ciekawi mnie co ona myśli o tym wszystkim. Wyleciałam z tym pomysłem tak nagle... Może nie trzeba było. Ale jest środek nocy, ja jestem po ciężkim dniu i mój mózg nie pracuje tak jak powinien.
Mary? To jak będzie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz