poniedziałek, 23 lutego 2015

Od Azazela ( CD. Chrisa ) : Nie oceniaj książki po okładce

- Ty jesteś Chris? - zapytałem.
- Taaak...Skąd wiesz? - odpowiedział niepewnie nowy.
- Sherany mówiła o tobie mnie i mojemu bratu. Strasznie cię chwali.
- Na serio? - Chris uśmiechnął się i usiadł naprzeciwko. - Z tego co dzisiaj rano słyszałem raczej się nie dogadujecie...
Policzyłem w myślach do dziesięciu, żeby znowu nie wybuchnąć.
- Bywa - odparłem. - Nie wiem jak Tadashi się z nią dogaduje...zwłaszcza po pierwszym wrażeniu jakie zrobił na Sher...
- A co się wtedy stało? - spytał zaciekawiony Chris.
- Tadashi wypaplał przed nią jej przeszłość, a Chochlik...cóż, nie przyjęła tego dobrze. Nie wiedziała o zdolnościach mojego brata i jako odwet sparaliżowała go na jakieś...dwie godziny?
- Grubo. Dobrze, że go nie zamordowała - powiedział nieco rozbawiony basior.
- Jeśli kogoś chciałaby zamordować, to na pewno nie Tadashiego - uśmiechnąłem się. - Pewnie spaliłaby mnie żywcem...gdyby mogła.
- A nie może? Wspominała mi o tym swoim ,,śmiertelnym dotyku". Nie boisz się tak z nią kłócić jak dzisiaj rano?
Uśmiechnąłem się na wspomnienie oburzenia Sherany podczas naszego pierwszego spotkania.
- Nawet gdyby chciała - odparłem. - Jestem jakimś cudem odporny na tą jej umiejętność.
Chris gwizdnął z podziwem.
- To już chyba mniej więcej wiem o co chodzi - powiedział. - Dziwne, nie powinna się cieszyć, że jest osoba, o którą nie musi się tak obawiać?
- Proszę cię, bo zaraz ze śmiechu pęknę - parsknąłem śmiechem. - Założę się, że gdyby mogła to przekazałaby tę odporność komukolwiek innemu - wstałem, a Chris ze zdziwieniem spojrzał na wypaloną pod moim łapami trawę. - Wiesz co? Nawet mi się humor poprawił. Wracamy do wodospadu?
- Pewnie - Chris wstał i ruszyliśmy ścieżką powrotną.
Gadaliśmy sobie w najlepsze. Opowiadaliśmy sobie na zmianę swoje przygody z naszych poprzednich watah. Gdy dotarliśmy do Szafirowego Wodospadu zauważyłem Sher pod tym samym drzewem, pod którym leżała rano. Dopiero po chwili zauważyłem Tadashiego naprzeciw niej. Wyglądali jakby się świetnie bawili. Uśmiech od razu mi zrzedł. Chris od razu to zauważył i przerwał swoją wypowiedź.
- Coś nie tak? - spytał.
- Skądże - odpowiedziałem. - Hej, patrz! Tam jest Tadashi i Sher. Może się do nich dosiądziemy? - zaproponowałem.
- Pewnie! - basior uśmiechnął się i podeszliśmy do rozmawiających wilków.

Częściowy ciąg dalszy w opku Tadashiego ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz