- Ach tak? To chyba ten twój dar jest słaby. Albo ci się baterie wyczerpują - odparowuje Aza. Wywracam oczami.
- Nie debilu. Po prostu... Ach, nie ważne. Nie powinieneś żyć i tyle. A jak chcesz wiedzieć więcej, to zapytaj swojego wszystko wiedzącego braciszka, on ci powie - odparowuję i wstaję. Aza podąża za mną wzrokiem i uśmiecha się pod nosem. Niech się cieszy póki może. Odkryję dlaczego mógł mnie dotknąć ten jeden jedyny raz i wszystko się wyjaśni.
~~ A może ty wcale nie chcesz żeby to się rozwiązało? Nie chciałaś nigdy być przytulona? On może to zrobić. Może spełnić twoje marzenia!
- Zamknij się. Nie jesteś mną, tylko jakimś pie*****ym wymysłem i tyle! - wrzeszczę, wskakując na pierwszy kamień drogi na szczyt wodospadu.
- A ona nie śpi w jaskini? - słyszę pytanie Tadashiego.
- Nie. Chciała tam - odpowiada Viento.
- Hym, ciekawe dlaczego? - mówi nieco podniesionym i rozbawionym głosem Azazel. Warczę cicho kierując lekko głowę w jego stronę i idę dalej. Muszę coś wymyślić. On się tym napawa, może mnie dotknąć jako jedyny wilk na ziemi ale... Ja wcale tego nie chcę! Znaczy, kiedyś pragnęłam ciepła innego wilka ale nie teraz. Wyleczyłam się z tego i jest mi z tym dobrze! Przynajmniej czuję się... silniejsza. A teraz co? Przyplątał się taki i nagle bum! "Cześć, jestem Azazel i, ojej, mogę cię dotknąć." Ha, bardzo śmieszne! Jeszcze jakbym go lubiła! A ja go nawet nie lubię! Ledwo toleruję tego królewicza. O rany, makabra! Makitromie, za co?! Dlaczego on? Ych...
Docieram na szczyt wodospadu i kładę się tuz przy krawędzi. Widzę jak Viento spokojnie opowiada Tadashiemu o watasze. Azazel przypatruje się im, po czym jakby wyczuł, ze się im przyglądam spogląda do góry i uśmiecha się szelmowsko. Przewracam oczami i pokazuję mu język po czym kładę głowę na łapach i odpływam w sen...
Azazel? Viento? Tadashi? A może Mery do nas dołączy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz