sobota, 14 lutego 2015

Od Sherany ( CD. Tadashiego ) : Skąd oni się wzięli ?

- Ech, ja się stęskniłam? Kto cię tak perfidnie okłamał? - udaję niedowierzanie. Zel przewraca oczami ale milczy. - Nie głąby. Okazuje się, że koło wodospadu jest wataha i teraz też jesteśmy na jej terenach z tego co czuję. Wataha Szafirowego Wodospadu. Alfą jest Viento, taki spoko wilk co mieszka koło wodospadu. Przyjął mnie do watahy i kazał mi was znaleźć. Nie myślcie, że jestem tym pomysłem urzeczona, wręcz przeciwnie ale skoro nie chcecie, to chętnie powiem biednemu Viento, że niestety, nie dołączycie do watahy i tyle - wyjaśniam i wzruszam barkami. Proszę, nie. Proszę, proszę, proszę!, myślę.
~~ A wiesz co ja myślę? Że oni nie są tacy źli. Mogłabyś się z nimi zakumplować, obaj są całkiem przystojni więc...
- Zamknij się Drew! - szepczę wściekle. - Wcale nie są!
- Rany, ty serio gadasz z wewnętrznym głosem. Jesteś stuknięta! - zauważa bardzo w porę Azazel.
- Jakbym nie wiedziała... To co? Idziecie ze mną czy nie?
- Oczywiście, że n... - zaczyna Zel ale brat naciska mu mocno na łapę.
- Tak. Zaprowadzisz? - kończy po swojemu Tadashi.
- Skoro tak. Okey, tylko nie wleczcie się - ostrzegam i zawracam.
Kiedy idziemy, słyszę przyciszoną rozmowę wilków. Azazel nie jest zadowolony z decyzji brata ale Dashi go olewa i twierdzi, że za niedługo się przekona, że to był dobry pomysł. Że ja jestem w porządku, tylko teraz jestem na nich wkurzona.
W zasadzie Tadashi nie jest taki zły. Może ma ten swój dziwny dar i owszem, nie podoba mi się to, że wie o mnie... wszystko, ale każdy ma swoje jakieś dziwactwa i nic na to nie poradzimy. Bardziej mnie ciekawi o co chodzi z Azazelem. Przecież on... on mnie dotknął. Po raz pierwszy w życiu ktoś mógł mnie dotknąć i nie zginął. To na prawdę dziwne ale... Właśnie dlatego mnie wkurza. Nie chcę żeby to on miał takie prawo. Mogłam mu nie mówić... Ale z drugiej strony... I tak by się dowiedział co ze mną jest nie tak.
Nagle zauważam, że Tadashi idzie równo ze mną i jest totalnie wyluzowany. Patrzę na niego kątem oka.
- Więc... Skąd wiesz o mnie aż tyle? No bo wybacz, ale nie przypominam sobie, żebym kiedyś miałam takiego przyjaciela, któremu się zwierzałam... W ogóle nie przypominam sobie, że miałam przyjaciela... - śmieję się. Tadashi zerka na mnie niepewnie, bierze wdech i ....

Tadashi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz