niedziela, 22 lutego 2015

Od Chrisa ( CD. Vienta ) : To dopiero początek

Po tym jak ta mała wkurzająca acz ciekawa waderka sprowadziła mnie pod wodospad, zostałem przyjęty do watahy. Ciekawiło mnie kogo spotkam, co się będzie działo, jak będzie wyglądać teraz moje życie. No, niby wcześniej należałem do watahy ale to było co innego więc... No, okaże się.
Viento zabrał mnie na obchód, jednak za nim oddaliliśmy się wystarczająco, usłyszałem niezbyt mile zapowiadającą się rozmowę Sher z innym wilkiem. Ciekawe tylko o co poszło? Kiedy więc Viento zamilkł przy temacie jego pochodzenia uznałem, że dobrze będzie zmienić temat właśnie na członków watahy.
- Ok, am, mam prośbę - powiedziałem z delikatnym uśmiechem.
- Wal - odparł Viento.
- Opowiesz mi o członkach watahy? Wiesz, żebym nie palnął czegoś przy jakiejś ciekawej osóbce - zaśmiałem się. Viento spojrzał na mnie.
- Mówisz o Sher? No tak, z nią musisz uważać.
- Nie... znaczy, wydaje mi się że z nią się dogadam. Tylko resztę jakbyś mógł mi jakoś streścić.
- Ach, okey. No to tak... Oprócz mnie i Sher jest jeszcze Azazel, Tadashi i Mary. Azazel jest trudny jeśli chodzi o kontakty, ale jak z nim nie zadrzesz, to będzie ok. Po prostu uzna, że nie jesteś godzien jego uwagi - zażartował Alfa. Uśmiechnąłem się trochę nieprzytomnie.
- Czy to znaczy, że Sher z nim zadarła? - zapytałem, niekoniecznie świadomie, że zrobiłem to na głos. Zorientowałem się dopiero, kiedy Viento i odpowiedział.
- Nie wiem co między nimi zaszło, ale poznałem Chochlika w dzień po tym, jak ona spotkała Azę i Tadashiego, bo są braćmi tak w ogóle. I już wtedy nie pałała do nich uwielbieniem. Ale jak może zauważyłeś, Dashiego zaakceptowała, może nawet polubiła, ale jeśli chodzi o jego brata... No cóż, przynajmniej jedna sprzeczka dziennie, inaczej dzień jest zmarnowany. - Wilk uśmiechnął się trochę, ale zapatrzony był w swoje łapy. - Ale w zasadzie miało być o czymś innym. O Azie już się wyraziłem, więc teraz Tadashi. Aha, wspomnę tylko, że Aza ma jako żywioł ogień więc uważaj. Chociaż ty jako wodna duszyczka... A, zobaczymy. Wracając do białego z braci, Dashi jest raczej spokojny choć rozgadany i zabawny. Ale nie tak problematyczny jak jego brat. Jest naprawdę dobrym wilkiem. A jego żywiołem jest czas. Ma specyficzną umiejętność, więc nie złość się na niego kiedy zacznie wygadywać kawałki z twojej przeszłość, bo on nie ma nad tym kontroli. Mary... Jest cięta na wszystkich i wszystko. Raczej samotniczka ale zobaczymy jak to z nią będzie. Jej żywioły są związane z naturą. No, to wszyscy - zakończył Viento i odetchnął głęboko jakby stwierdził, że powiedział bardzo dużo, zbyt dużo. No cóż, każdy ma swoje dziwactwa.
- Ok, no zbyt dużo nas nie ma, ale może to się niedługo zmieni. - Uśmiechnąłem się szeroko, podziękowałem Alfie za oprowadzenie i spytałem, czy wracamy. On odparł, ze jeszcze pospaceruje, ja natomiast postanowiłem wrócić do watahy. Miałem nadzieję pogadać z Sher. Jednak kiedy dotarłem do Błędnej Ścieżki, bo postanowiłem głupi iść na skróty, a przynajmniej tak mi się wydawało, spotkałem nieszczęśliwie Azazela. Siedział na trawie i gapił się na swoje łapy. Zrobiłem kilka kroków w jego stronę, aż mnie wyczuł i uniósł łeb. Zmrużył oczy, kiedy ogarnął że to ja, a potem po prostu się na mnie gapił.
- Co ty tu robisz? - zapytał niezbyt przyjemnym tonem. Uniosłem brew w rozdrażnieniu i postawiłem jeszcze kilka kroków, aż byłem tylko pół metra od Azazela.
- Wracam nad wodospad. A ty, smutasie? - Uśmiechnąłem się krzywo. Lecz kiedy odpowiedzi nie otrzymałem, przeszedłem obok wilka i ruszyłem dalej. Jednak nie zrobiłem pięciu kroków kiedy Aza powiedział:
- Czekaj.

Azazel? Poważna męska rozmowa? XD 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz