W końcu jednak zdyszałam się nieco i trzeba było odpocząć. Nagle do moich wyczulonych uszu dotarł szum wodospadu. Nie byle jakiego. Huk jaki powodowały kaskady wody wskazywał, że jest on monstrualnych rozmiarów. Cała podekscytowana zobaczeniem takiego potwora ruszyłam w stronę dźwięku. Aż rozchyliłam pyszczek widząc wodospad. Był po prostu piękny! Serce we mnie trzepotało na myśl o wspięciu się na szczyt.
Nagle przypomniałam sobie powód mojego przyjścia tutaj. Podeszłam do wody i usiadłam. Pochyliłam łeb ku powierzchni wody i po namyśle zanurzyłam w niej całą głowę. Trzymałam ją tak pół minuty, po czym wyjęłam ją, wzięłam głęboki oddech i wypiłam parę łyków. Nagle usłyszałam kroki na piaszczystym brzegu. Spojrzałam w bok i zamarłam. Do brzegu zbliżał się młody jeleń. Oblizałam się odruchowo. Zaczęłam się powoli skradać w kierunku nieświadomego zwierzęcia. To jednak niefortunnie spojrzało w moją stronę i zerwało się do ucieczki.
- Szlag by to! - zaklęłam i popędziłam za jelonkiem.
Szybki był, skubaniec, ale ja niewiele byłam od niego gorsza. Gdyby nie biegał zygzakami z łatwością bym go dogoniła. Pogoń skręciła do lasu. Jeleń był spanikowany. W jego ruchach zaczynało brakować tej płynności. Byłam już tak blisko, że musiałam uważać, by nie oberwać w łeb racicą. Niestety tak bardzo skupiłam się na zwierzynie, że gdy ta nagle uskoczyła w bok, by uniknąć jakiejś przeszkody nie zdążyłam wyhamować i wywaliłam się na czymś, czego tak zgrabnie uniknął jelonek. Przez chwilę leżałam na grzbiecie niepewna co się właściwie stało.
- Rany, co ten świat tak wiruje... - wymamrotałam rozglądając się nieprzytomnie.
- Auć... - obejrzałam się w stronę źródła głosu.
Na ziemi leżał niebiesko biały basior. Dotarło do mnie czym w rzeczywistości była owa przeszkoda. Zerwałam się na równe nogi.
- O bogowie! Nic ci nie jest? - zapytałam i podbiegłam pomóc wilkowi wstać.
Viento? Przepraszam za długość, ale mam problemy z netem ;-;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz