- Nie radzę tędy -powiedziałem.
Mary ,, zmarszczyła brwi ''.
- Niech zgadnę...- zamyśliła się na chwilę - Za tymi krzaczkami czeka na mnie potwór ?Albo jest to przeklęte miejsce ,które...
- Po prostu wyświadczam ci przysługę -daję ci dobrą radę.Lepiej nie wchodzić do lasu Hiyomy.
Mary wyglądała na lekko przerażoną ,jednak wiedziałem ,iż jedynie udawała.
- No dobrze -westchnęła teatralnie -skoro tak mi radzisz...a więc bywaj druhu !
Wilczyca ,jakby nigdy nic ,ruszyła dalej nie zmieniając kierunku marszu.
- Zaczekaj !
Mary odwróciła swój łeb w moją stronę.
- Mam dla ciebie propozycję -powiedziałem.
- Zamieniam się w słuch.
- Czy nie chciałabyś dołączyć do watahy ? Wybrać życie w społeczności ?
- Skąd ta pewność ,że już do jakiejś nie należę ?Wiesz...pozory mylą -skomentowała.
- Wyglądasz mi na pojedynczego podróżnika.Ale masz rację : nie mam pewności czy jednak do jakiejś już należysz.
Po tych słowach zapadła cisza. Z oddali dobiegał szum wód rzeki i gałęzi drzew.Gdzieniegdzie dało się słyszeć trel ,któregoś z ptaków.
- No ,cóż...Mimo wszystko moja propozycja jest nadal aktualna.Mam nadzieję ,że przynajmniej ją rozważysz -powiedziałem i odwróciłem się. Powolnym ,wręcz sennym krokiem udałem się do swojej jaskini leżącej niedaleko Wielkiego Wodospadu ,zwanego również Szafirowym Wodospadem.
Kiedy dotarłem na miejsce ,ledwie przekroczyłem próg jaskini ,a już zmorzył mnie sen.Powieki opadły ciężko ,a oddech wyrównał się.Zasnąłem.
Obudził mnie przeraźliwy wrzask.Nie zdążyłem nawet dojść do siebie po głębokim śnie kiedy zerwałem się na równe łapy.Nadstawiłem uszu.Krzyk ,pisk ,chlupot wody ,śmiech...Co się dzieje ?-pomyślałem.Czym prędzej pobiegłem w miejsce ,z którego dosłyszałem owe dziwne odgłosy.Gdy dotarłem na miejsce przed moimi oczyma ukazał się Szafirowy Wodospad - dumnie prezentując całą swą okazałość.Tegoż jednak dnia ( jak i wczorajszego ) nie spoglądałem na szafirową wodę ,która spływa z niego kaskadami ,czy na pojedyncze kropelki mieniące się kolorami tęczy.Moją uwagę przykuła tajemnicza postać ,która ni stąd ni z owąd wspięła się na samą górę wodospadu i zeskoczyła -wprost w pieniącą się wodę.Chwilę później wyszła z niej niska i szczupła wadera o ciemnym kolorze futra ,które ociekało wodą.Oczy przesłaniała jej mokra grzywka.
- Wszystko w porządku ? -spytałem.w końcu nie codziennie spotyka się waderę ,która w ramach ekstremalnych ćwiczeń skacze z wodospadu.
Wilczyca odgarnęła grzywkę z oczu i spojrzała na mnie.Ku mojemu zdumieniu szeroko się uśmiechnęła.
Sherany ?
- Wyglądasz mi na pojedynczego podróżnika.Ale masz rację : nie mam pewności czy jednak do jakiejś już należysz.
Po tych słowach zapadła cisza. Z oddali dobiegał szum wód rzeki i gałęzi drzew.Gdzieniegdzie dało się słyszeć trel ,któregoś z ptaków.
- No ,cóż...Mimo wszystko moja propozycja jest nadal aktualna.Mam nadzieję ,że przynajmniej ją rozważysz -powiedziałem i odwróciłem się. Powolnym ,wręcz sennym krokiem udałem się do swojej jaskini leżącej niedaleko Wielkiego Wodospadu ,zwanego również Szafirowym Wodospadem.
Kiedy dotarłem na miejsce ,ledwie przekroczyłem próg jaskini ,a już zmorzył mnie sen.Powieki opadły ciężko ,a oddech wyrównał się.Zasnąłem.
Obudził mnie przeraźliwy wrzask.Nie zdążyłem nawet dojść do siebie po głębokim śnie kiedy zerwałem się na równe łapy.Nadstawiłem uszu.Krzyk ,pisk ,chlupot wody ,śmiech...Co się dzieje ?-pomyślałem.Czym prędzej pobiegłem w miejsce ,z którego dosłyszałem owe dziwne odgłosy.Gdy dotarłem na miejsce przed moimi oczyma ukazał się Szafirowy Wodospad - dumnie prezentując całą swą okazałość.Tegoż jednak dnia ( jak i wczorajszego ) nie spoglądałem na szafirową wodę ,która spływa z niego kaskadami ,czy na pojedyncze kropelki mieniące się kolorami tęczy.Moją uwagę przykuła tajemnicza postać ,która ni stąd ni z owąd wspięła się na samą górę wodospadu i zeskoczyła -wprost w pieniącą się wodę.Chwilę później wyszła z niej niska i szczupła wadera o ciemnym kolorze futra ,które ociekało wodą.Oczy przesłaniała jej mokra grzywka.
- Wszystko w porządku ? -spytałem.w końcu nie codziennie spotyka się waderę ,która w ramach ekstremalnych ćwiczeń skacze z wodospadu.
Wilczyca odgarnęła grzywkę z oczu i spojrzała na mnie.Ku mojemu zdumieniu szeroko się uśmiechnęła.
Sherany ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz